Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą japonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 października 2016

Japońskie przysmaki, herbata i listy

W ostatnich tygodniach moja skrzynka raczej nie pękała w szwach - wciąż czekam na kilka przesyłek, które (mam nadzieję) powinny niedługo dotrzeć. Nie jest jednak źle - jakiś czas temu listonosz przyniósł paczkę ze smakołykami prosto z Japonii.


Paluszki Pretz produkuje Ezaki Glico - ta sama firma, która jest odpowiedzialna za znane już chyba na całym świecie Pocky. W odróżnieniu od Pocky, smaki Pretz są głównie słone i deserowe, nie słodkie. Tym razem trafił w moje łapki smak pomidorowy. W porównaniu z ostatnio próbowanymi przeze mnie Pretzami o smaku suszonych krewetek pomidorowe wypadają naprawdę fantastycznie. 
Po prawej stronie widać paczkę prażynek krewetkowych. Jeszcze ich nie próbowałam  - czekają, aż odważę się wrócić do smaku suszonej krewetki... ;)
Przesyłkę dostałam w ramach wymiany, na którą umówiłam się na forum Postcrossingowym.

Jakiś czas wcześniej pojawiła się też paczka pełna naklejek i innych papierniczych gadżetów z Norwegii, nie miałam jednak okazji zrobić jej zdjęcia.

W zeszłym tygodniu trafiły do mnie listy od Mary z Irlandii (która przesłała mi piękną koronkową kolię i zdjęcie kościoła, w którym rzekomo pochowany jest sam Święty Patryk), Natalyi z Rosji oraz Annukki z Finlandii. List z Finlandii nieźle mnie zaskoczył - wysłany w poniedziałek w środę rano trafił już w moje ręce. Nieco smutne jest jednak to, że listy w Polsce nie idą tak szybko...


Dzisiaj natomiast pojawiły się koperty od Roosy, również z Finlandii i Mariany z Portugalii.




Do części listów dołączone były herbaty:


Herbaty to idealny prezent, zwłaszcza o tej porze roku. Herbaty od swoich penpalek zostawiam na specjalne okazje, toteż w pudełku z herbatami mam jeszcze torebki, które dostałam rok temu... :)

Wciąż czekam jeszcze na paczki z USA, Bułgarii i Rosji i mam nadzieję, że pojawią się już niedługo i nie zostaną zniszczone przez pocztowców. Sama wysłałam też dużo, na poczcie powinnam chyba dostać kartę stałego klienta :) 
Podrzucam dla was linki do kilku aktywnie działających wymian - aby wziąć udział, wystarczy założyć konto na postcrossingowym forum i zapoznać się z kilkoma prostymi zasadami działania wymian typu "tag". Tutaj opisałam dokładnie, co i jak.

Aktywne wymiany:


Życzę wszystkim udanych wymian i sprzyjających warunków pocztowych :)

piątek, 6 maja 2016

Majowa poczta

Maj będzie u mnie miesiącem bardzo pocztowym, biorąc pod uwagę, na ile najróżniejszych wymian się zapisałam i jak dużo rzeczy do mnie przyszło.

Najpierw chciałam jednak wrzucić tu zdjęcie przesyłki, którą wraz z listem otrzymałam w kwietniu od mojej penpalki Stav z Izraela. Dostałam wiele pięknych kopert, dwa zestawy bajkowych naklejek oraz dwie pocztówki - jedną przedstawiającą średniowieczny strój dworski z Francji (Stav była niedawno w Paryżu) oraz strój Żydówki Konstantynopolskiej.


Jakiś czas później w skrzynce pojawiło się kilka innych listów, w tym przesyłka od Jule z Niemiec. Ciekawą niespodzianką było dołączenie do listu nie herbaty czy czegoś słodkiego, a nasion kwiatów. Są to podobno kwiaty, które idealnie nadają się do suszenia, będę mogła więc posadzić je na balkonie, a potem ususzyć i wykorzystać jako ozdobę swoich listów czy pocztówek.




Nie będę rozpisywała się dziś na temat każdego listu, który otrzymałam, ale w ostatnich tygodniach ilość herbat, które miałam (i wciąż mam) do wypróbowania, zwiększyła się horrendalnie.


Moją uwagę przykuły przede wszystkim przysłane mi przez penpalkę Kendrę z USA słone herbaty. Jedna jest o smaku pomidora i mięty, druga... buraka i kapusty. Nie brzmi to może zachęcająco, ale nadejdzie w końcu dzień, w którym przemogę się, aby spróbować, jak smakują.
Z Japonii dostałam właściwie pełen zestaw: herbatę czarną, czerwoną, białą i dwa rodzaje zielonej. Jest też herbatka czekoladowa, oraz "lepkie łapki" - fińska mieszanka o smaku waniliowej coli, opatrzona wizerunkiem misia Paddingtona.

Co do moich własnych przesyłek - w poniedziałek wylatuje ode mnie pięć listów, a dziś poleciały dwie paczki: jedna z polskimi ulotkami i gazetkami do Japonii, a druga z notatniczkiem do Chin. W poniedziałek wylatuje też "Happy Mail Swap" do Niemiec. W przygotowaniu jest też duża wymiana z panią z Wielkiej Brytanii - jak już dojdzie do skutku, na pewno wrzucę tu zdjęcia :)

Jeśli ktoś poczuł się zachęcony zdjęciem moich herbatek, polecam udział w wymiane "5 x teabags" na postcrossingowym forum, polegającej na przesłaniu użytkownikowi który napisał posta przed nami 5 torebek zafoliowanej (patrz: zdjęcie) herbaty. Jeśli macie jakieś pytania lub potrzebujecie pomocy przy stawianiu pierwszych kroków w swapowym świecie, możecie śmiało zwracać się do mnie :)

środa, 8 kwietnia 2015

Tajlandia, Izrael, Japonia

Jakiś czas temu dostałam list z Izraela, od poznanej przez internet dziewczyny imieniem Stav. Dostałam też pocztówkę prosto z Jerozolimy, którą Stav odwiedziła jakiś czas przed wysłaniem mi listu. Na kopercie były bardzo interesujące znaczki, zwłaszcza ten duży, z wizerunkiem Berka Joselewicza. Stav jest bardzo sympatyczną osobą i miłośniczką polskiej kultury i historii. Wielokrotnie podkreślała, że bardzo chciałaby odwiedzić nasz kraj jeszcze raz.



Niedługi czas później dotarł do mnie list z Tajlandii - urocza puchatkowa koperta od Prang, z którą koresponduję już od roku. Dowiedziałam się z niego między innymi, że celebrowanie tajskiego Nowego Roku wygląda praktycznie tak samo jak nasz Śmingus-Dyngus. Dostałam też monety (niestety nie dowiedziałam się jeszcze jakie są to jednostki monetarne) i cukierki, które smakowały naprawdę nieźle.
Była tam też urocza bransoletka, którą Prang sama dla mnie zrobiła.



Od otrzymania tych dwóch listów minęło już sporo czasu, ale całe szczęście umilił mi ten czas prezent od Sakury, mojej penpalki z Japonii. O Sakurze z pewnością już wspominałam - kiedy posłałam jej kisiel, okazał się być najbardziej egzotyczną rzeczą jaką mogła ode mnie otrzymać, bo nic nie wywołało u niej takich odczuć jak najzwyklejsza Słodka Chwila :)


Dostałam mix czegoś przypominającego jednocześnie cukierki i gumę do żucia z oranżadką w proszku w środku. Większość smakowała naprawdę super, ale jednego ze smaków nie potrafię zidentyfikować do tej pory. Sakura wysłała mi też dwie maseczki Pure Smile, będące bardzo popularnym wśród japońskich dziewczyn produktem - tamtejsze kobiety bardzo dbają o skórę i być może to sprawia, że przez długie lata wyglądają młodo. Dostałam też ładny zestaw szamponu i odżywki znanej japońskiej firmy Shiseido. Oprócz tego Sakura dołączyła jeszcze herbatniki w formie paluszków (spodziewałam się czegoś słonego i byłam zaskoczona, kiedy okazało się że smakuje to jak nasze klasyczne BeBe). W paczce była też ładna pocztówka z inspirującym cytatem po japońsku, który dosłownie oznacza coś w rodzaju "Ponosimy porażki, bo wydaje nam się, że nie popełniamy błędów. Aby ich nie ponosić, musimy zaakceptować fakt, że nie jesteśmy idealni"

Aktualnie wyczekuję słodyczy z Wietnamu i kilku pocztówek - mam nadzieję że dotrą szybko, bo Poczta Polska ostatnimi czasy nienajlepiej wywiązuje się ze swoich zadań...


czwartek, 12 marca 2015

Japonia, Rosja, Słowenia...

W mojej skrzynce znów pustki. Jedyne, co pojawiało się ostatnio, to rzeczy kupione przez Internet. Jakiś czas temu, jeszcze w lutym, dotarł do mnie list od mojej penpalki ze Słowenii, Anji. Parę dni wcześniej w moje ręce wpadła przesyłka pełna prezentów z Japonii, a na początku marca dotarła do mnie gazeta prosto z Rosji

Zacznę od japońskiej przesyłki:


Urzekające znaczki z Hello Kitty i Pluto. Właśnie tego brakuje mi w Polsce - znaczków z bohaterami kreskówek. A moglibyśmy przecież naklejać na pocztówki i listy Reksia czy Pyzę...

 
Tak prezentuje się całość. Wspaniały wachlarz z motywem kwiatów wiśni okazał się być naprawdę wspaniały - stworzony z bambusa i materiału, a nie - jak większość spotykanych u nas w sklepach - z plastiku i papieru. Dostałam też mapę Kyoto, pełną zdjęć różnych interesujących miejsc. Obok mapy - słodka przekąska, czyli konpeito, cukierki w których skład wchodzi... właściwie sam cukier. Kolorowy kawałek materiału po prawej to tenugui, japoński ręczniczek, który okazał się być bardziej wielofunkcyjny niż się wydaje - można używać go zarówno do wycierania rąk, jak i do noszenia pod kaskiem czy hełmem sportowym. Nie zabrakło też tradycyjnych, drewnianych laleczek hina-ningyo, sprzedawanych w Japonii z okazji święta dziewcząt, Hina-matsuri.


Od Anji dostałam natomiast długi, sympatyczny list, do którego dorzuciła dwie herbaty:


Egzotyczna herbata z mango była całkiem smaczna, drugiej jeszcze nie próbowałam - zostawiam ją sobie na lepszą okazję, bo zapowiada się ciekawie. 

A oto papierowy swap z Rosji:


Gazeta z zeszłego roku, ale mimo to przyjemnie było ją przejrzeć i przekonać się, że tak naprawdę niewiele różni się od polskich magazynów o podobnej, reportażowej tematyce. Banknot, rzecz jasna, nie jest prawdziwy. Jak zawsze na przesyłkach z Rosji i na tej było mnóstwo znaczków. 
Przesyłka dotarła do mnie podziurawiona długopisem i rozerwana, wyglądało to jakby dorwał się do niej jakiś furiat - niestety, biorąc pod uwagę stosunki polityczne panujące na świecie jest to całkiem prawdopodobne. Szczęśliwie jednak zawartość dotarła cała.

Czy ktoś z was, zachęcony moim niedawnym artykułem o swapach, spróbował już wymieniać się w ten sposób? Jak wam to idzie? 
Muszę zaraz poprzeglądać blogi, dawno tu nie zaglądałam i spodziewam się że ominęło mnie wiele ciekawostek.

Z ostatniej chwili: wczoraj dostałam pocztówkę z Jerozolimy i list z Izraela - więcej o tym napiszę w kolejnym poście, bo na mnie już czas. Owocnego pocztówkowania :)



wtorek, 20 stycznia 2015

Herbaty z dziś i nie tylko

Zapewne wspominałam już o tym, że nie wymieniam się jedynie pocztówkami - ba, pocztówki to ostatnio raczej mniejsza część mojego hobby. Ostatnimi czasy wkręciłam się w wymiany słodyczy i herbat. Jakkolwiek z przekąskami bywa różnie, bo umawiane swapy z Facebooka często nigdy nie docierają, tak herbaciane wymiany zawsze się sprawdzają. Dziś w skrzynce pojawiła się niewielka, szara koperta z Ukrainy - zupełnie niepozorna, ale skrywająca herbaciane niespodzianki prosto zza wschodniej granicy. Nie wiem, co powie na to mój chłopak, uparcie twierdzący że piję niezdrową wręcz ilość herbaty... ale ja jestem szczęśliwa :D



Moja minimalna (ale jednak) znajomość rosyjskiego pomogła mi w zrozumieniu ukraińskich napisów na torebkach. Dałabym sobie radę i bez tego, bowiem z drugiej strony każdej torebki jest ten sam napis po angielsku, ale sprawia mi frajdę odczytywanie takich napisów. Są to więc zielona herbata z miętą, czarna z bergamotką, zielona z limonką, zielona z jasminem oraz czekoladowo-truskawkowy rooibos.


Tu jeszcze kilka z herbat, które do mnie trafiły - niestety nie wszystkie, bo opakowania od części z nich wyrzuciłam, myśląc że pewnie mnie to hobby nie wciągnie. Z ciekawszych egzemplarzy są tu japońska wędzona zielona herbata, która smakowała jak kawa, waniliowa herbata Twinings (przyszła jednak z Włoch nie z Wielkiej Brytanii) oraz Olet Ihana, owocowy susz z Finlandii, od mojej koleżanki Jonny. Są tam też takie cuda jak włoska malina z echinaceą i dzika róża z Turcji :)
Dużo herbat - i to bardzo dobrych - dostałam z USA. Trafił się tam też taki cudak jak organiczna herbata ze skorupki kokosa i kakaowca... nie była zbyt dobra, ale podobno to herbaciany hit wśród amerykanów.

A wy, wymieniacie się czymś poza pocztówkami?

wtorek, 6 stycznia 2015

Powracam!

Cześć! Dawno mnie tutaj nie było - już prawie od pół roku nie zamieściłam tu ani jednej kartki ani listu. Głównie dlatego, że przychodziło do mnie tego trochę mniej, szczególnie z oficjalnego Postcrossingu. Sama też mniej wysyłałam, bo troszkę nudziło mnie dostawanie w kółko kartek z USA, Rosji i Niemiec. Z racji tego, że postanowiłam wrócić do postcrossingu, zamierzam wrócić i tu, na bloga. Ponadto od tej pory informacje o nowych postach i przesyłkach, a także konkursach - planuję małe candy na moje urodziny w lutym :) - będą zamieszczane na moim fanpage'u na Facebooku:




A co dziś mam do pokazania? Trochę kartek, które przyszły do mnie od czerwca. Niekoniecznie w takiej kolejności, w jakiej się pojawiły i niekoniecznie wszystkie - muszę zostawić coś sobie na kolejne posty!


Ta piękna japońska kartka przyszła od Nozomi. Na pierwszy rzut oka od razu wiedziałam, z jakiego kraju przybyła. Niesamowicie ładna, od razu stała się jedną z moich ulubionych :)



We wrześniu dotarły do mnie takie oto jesienne misie, prosto od Hannele z Helsinek. Finlandia chyba rośnie w siłę na Postcrossingu, bo dostaję z tego chłodnego kraju coraz więcej kartek :)



A oto brytyjscy Beefeaters, czyli strażnicy  zamku Tower w Londynie. Wysłała mi ich Janet, 51-letnia postcrosserka z Portsmouth.


Kocia mordka prosto z Ukrainy, niestety zaginęła gdzieś w przepastnych odmętach mojego pudła na pocztówki i nie mogę jej znaleźć, by napisać chociaż parę słów o nadawczyni :( W każdym razie - była to zaskakująco mała pocztówka, chyba najmniejszy format jaki widziałam.


Niedługo muszę wziąć się za skanowanie pocztówek, które przyszły później - nie wszyscy wrzucają ich zdjęcia na postcrossing, zwłaszcza że większość dostaję teraz z bezpośrednich wymian.


poniedziałek, 5 maja 2014

Kwiecien/Maj

Ostatnimi czasy nie mam z Pocztą łatwo... Wiele listów do mnie nie dotarło, w tym długo wyczekiwana paczka z Hong Kongu. Moje pocztówki też giną i czasem zdaje mi się, że chyba powinnam zrezygnować z tego hobby.
Ale nie można zbyt długo rozpisywać się na temat negatywnych stron postcrossingu - pora na plusy, czyli to, co w mojej skrzynce pojawiło się przez ostatnie 2-3 tygodnie.

Kartka z Rosji - nie dość, że śliczna (wspominałam już, że lubię misie?) to jeszcze ozdobiona na odwrocie pięknymi pocztówkami z rosyjskimi motywami. Mało tego, na znaczku był Winni Puh, czyli rosyjski odpowiednik Kubusia Puchatka. Kartka przyszła od Walentyny z Moskwy, w rekordowym jak na rosyjskie kartki czasie 7 dni!

Kwiaty kwitnącej wiśni przyszły, rzecz jasna, z Japonii, od mojej penpalki Anri. Przyszła kilka dni później niż paczka, w której Anri wysłała mi podręczniki do japońskiego i pisaki. Dowiedziałam się przy okazji, że japończycy nie mogą (czy też nie powinni) do paczek dołączać listów ani pocztówek.

Kryvyi Rih (Krzywy Róg) - Ukraina. Ładna turystyczna kartka od mojej rówieśniczki, Julii, studiującej pedagogikę. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam, że pocztówka przyszła w kopercie - okazało się jednak, że Julia dołączyła do niej... bilet tramwajowy! Jest to pierwsza "oficjalna" kartka, do której ktoś dołączył coś takiego :)


Berlin, Niemcy. Niby tylko 150 km, a kartka szła ponad tydzień. Dostałam ją od Gabi, która już raz wysłała mi pocztówkę - tę z leśnym elfem :) Załapałam się na listę "ulubionych" postcrosserów owej pani, którym ze swej wycieczki do stolicy Niemiec rozsyłała widokówki.

Kartka, która wyjątkowo nie przyszła pocztą. Dostałam ją od stosunkowo niedawno poznanego znajomego i jestem przeszczęśliwa. Była to 25 kartka która dołączyła do mojej kolekcji :)

I znowu niedźwiadki! Tym razem z Plymouth w Wielkiej Brytanii, od Helen, rówieśniczki mojej mamy. Pocztówka podróżowała 9 dni, a więc dotarła do mnie wyjątkowo szybko, szczególnie że po drodze mieliśmy długi weekend.


Taką kartkę wysłała mi Margriet z Holandii. Ta pocztówka również szła 9 dni. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, kiedy wyciągnęłam ją ze skrzynki - dotarła do mnie dziś, na dzień przed maturą z matematyki, której bardzo się boję. Ale taka podkowa na pewno przyniesie mi szczęście :)


Tajemnicza pocztówka! Nie jest to kartka z oficjalnego Postcrossingu, bo ani nie ma ID, ani taka kartka nie powinna do mnie dotrzeć. Nie jest to też pocztówka od nikogo z Interpals. Chciałabym dowiedzieć się, od kogo przyszła, ale jedyną wskazówką jest podpis - Angelique, Berlin.


Przesyłka od mojej znajomej z Finlandii, Jonny. Poznałyśmy się kiedyś przy okazji internetowej konwersacji na temat Sherlocka produkcji BBC. Od dłuższego czasu utrzymujemy regularny kontakt, to jednak pierwsza nieinternetowa wiadomość, jaką od niej dostałam :) W paczuszce była zrobiona przez Jonnę włóczkowa bransoletka, herbatka o wdzięcznej nazwie "Jesteś cudowna!" i anyżowo-jagodowy batonik, smakujący naprawdę nieźle :)

I to by było na tyle - mam nadzieję że niedługo dostanę i te listy, które zaginęły po drodze! Tymczasem sama muszę na kilka odpisać - w tym tygodniu kawałki Polski polecą do Shawny z USA, Prang z Tajlandii i Yun Jin z Korei Południowej :)

Happy Postcrossing!






sobota, 12 kwietnia 2014

Pierwsza polowa kwietnia

Pod koniec marca byłam przekonana, że w najbliższych dniach nic więcej do mnie nie przyjdzie... I tak było - dopiero przedwczoraj przyszło kilka pocztówek, a wczoraj... niespodzianka od penpalki z Japonii i kartka z Tajwanu.

Nie tak dawno przyszła również moja wygrana z Facebookowej loterii - paczuszka z niespodziankami z RPA!






Poza znaczkiem i monetami nadawczyni listu Nathalie dodała również miniaturową flagę RPA i ciekawe słodycze - coś w rodzaju pianki w czekoladzie w kształcie wielkanocnego jajka (oczywiście dotarło zupełnie płaskie), cukrowego lizaka i kilka gum balonowych :) Była też saszetka syropu multiwitaminowego - nigdy wcześniej takiego nie widziałam.

Przyszło też kilka pocztówek:


  Stacja Huwei, Tajwan.


Irlandia Północna. Miejsca, w których kręcono serial "Gra o Tron". Nie oglądałam, ale jestem fanką serii książkowej. Winter is coming!


Kartka prosto z wyspy Borneo, na której leży Malezja. Szła do mnie baaardzo długo, spodziewałam się, że w ogóle nie dotrze, a tu niespodzianka!
 


Przepiękna kartka z rosyjskim kotkiem, z ustawionej wymiany.

A teraz moja niespodzianka, od siedemnastoletniej Anri z Japonii. Zdarzyło nam się rozmawiać o nauce jezyków obcych i wspomniałam, że uczyłam się kiedyś japońskiego, ale nie potrafiłam opanować kaligrafii. Anri postanowiła więc zrobić mi niespodziankę - wysłała mi podręczniki i pachnące pisaki!






Pisaki są niesamowite - każdy ma inny zapach (wiśnia, truskawka, guma balonowa i jagody) a na dodatek na każdym jest... miś! Aż szkoda będzie mi nimi pisać :)


Póki co to wszystko - ja sama w przyszłym tygodniu wysyłam paczkę na Sri Lankę i do Tajlandii.
A jak u was? Wysyłacie tylko kartki, czy paczki również?

Miłego postcrossowania!