wtorek, 7 lutego 2017

Jak zacząć przygodę ze swapami? + zimowa poczta

Wiele razy spotkałam się z pytaniami typu "Skąd masz tyle herbat z zagranicy?" "Kupujesz to wszystko online?" czy "Jak zdobywasz znajomych do wymian?". Staram się każdemu pytającemu odpowiadać na tyle zrozumiale, na ile się da, pomyślałam jednak, że może łatwiej będzie napisać posta ze szczegółowym objaśnieniem tematu. Podobnego posta napisałam rok temu, aczkolwiek pomyślałam, że warto będzie przybliżyć wam temat podobnie i objaśnić kilka dodatkowych rzeczy.


(Przykładowy swap kosmetykowy, zdjęcie z bloga Famous in Japan)


JAK ZACZĄC PRZYGODĘ ZE SWAPAMI?

1. Czym jest swap?

Swap to angielskie słowo określające szybką wymianę. Może to być wymiana pocztówek, słodyczy, ale nie tylko - istnieje wiele stron i grup internetowych poświęconych wymienianiu się. Są grupy do wymian kosmetykowych, biżuteryjnych, handmade... 

2. Jak zacząć?

Najprostszą drogą jest oczywiście Facebook. W większości przypadków wystarczy dodać się do grupy, zamieścić tam ogłoszenie w którym napiszemy, czego szukamy i w jakim budżecie chcemy się zmieścić (lub z jakiego kraju chcielibyśmy otrzymać przesyłkę) i czekać, aż zgłosi się chętny. W związku z tym, że ciężko zweryfikować użytkownika na takim portalu, dobrze jest zorientować się, czy osoba, która chce się z nami wymienić, jest tym za kogo się podaje. W większości grup istnieją listy "good swappers" , czyli osób, które są polecane przez innych i przesyłki których zawsze docierają do adresata. Są też oczywiście listy osób, z którymi wymian się nie poleca, z racji wysyłania paczek z opóźnieniem, o zaniżonej wartości lub nie wysyłania ich wcale. 
Największa grupa międzynarodowa zrzeszająca swapperów to Parcel Swap International.
Można też zarejestrować się na forum Postcrossing.com i tam, w odpowiednim dziale wymieniać się z użytkownikami. Wymaga to jednak pewnej znajomości języka angielskiego, ponieważ całe forum i jego funkcje są anglojęzyczne. Większość wymian działa tam zresztą na zasadzie "tagów" - czyli my wysyłamy przesyłkę do osoby która napisała komentarz nad nami, a do nas wysyła osoba, która skomentuje posta kolejna. Wymiana adresów odbywa się w wiadomościach prywatnych.
Kolejną stroną, z której można skorzystać jest swap-bot. Swap-bot jest bardzo intuicyjny, jednak większość użytkowników jest ze Stanów Zjednoczonych, ciężko więc o różnorodność w swapach. Nie możemy też sami zdecydować, z kim chcemy się wymieniać: dołączamy do zorganizowanego swapu i tam administrator dobiera nam partnera do wymiany. Jest jednak większa pewność, że nie zostaniemy oszukani, bo administratorzy kontrolują wymiany na bieżąco i użytkownicy, którzy oszukują, szybko są banowani.

3. Jakie są koszta?

Koszta są takie, jakie sami ustalimy. Jeśli masz w portfelu 40 zł i chcesz wydać je na taką wymianę, możesz zamieścić ogłoszenie w grupie i napisać, że koniecznie chcesz zmieścić się w takiej a takiej kwocie (najlepiej podawać wartość w dolarach lub euro, tak, aby inni uzytkownicy mogli łatwo zorientować się, ile to jest). Pamiętaj jednak, że do kosztu wymianu NIE DOLICZA SIĘ kosztu przesyłki. W różnych krajach koszta wysyłki za granicę drastycznie się różnią, dlatego w dobrym tonie jest nie wliczanie tego kosztu do wartości przesyłki. 
Nie trzeba oczywiście wydawać na takie wymiany dziesiątek złotych! Na swap-bocie i forum Postcrossing często pojawiają się drobne wymiany słodyczowe, w których należy wysłać drugiej osobie tabliczkę czekolady lub 5 torebek zafoliowanej herbatki. Analogicznie jest z kosmetykami (np. jedna buteleczka lakieru do paznokci czy paletka cieni do powiek) i wszystkim innym (książka za książkę, naklejki za naklejki, itd.).

4. Czy muszę swojego swapa wysyłać jako paczkę?

Absolutnie nie! Nie daj się naciągnąć na poczcie na kosztującą dziesiątki złotych paczkę! Większość rzeczy da się zapakować do dużej bąbelkowej koperty, płaskiego kartonu lub owinąć papierem do pakowania i nadać jako list. Wystarczy, że zmieszczą się w określonych kryteriach (do 2kg) i rozmiarach (tu nie jestem pewna, ale nigdy jeszcze nie zdarzyło się abym coś przekroczyła). Oczywiście ważąca kilogram przesyłka kosztuje już sporo (ok. 30 zł), aczkolwiek np. swapy herbaciane ważące do 50g można wysłać już za 5 zł listem ekonomicznym. Jeśli chce się mieć jednak pewność (i potwierdzenie dla drugiej osoby!) że przesyłka dotrze na miejsce, a my nie dostaniemy łatki oszusta, warto dorzucić kilka złotych i nadać przesyłkę listem poleconym.
________________________________________________________________

Skoro już wyjaśniłam wam co i jak, czas na trochę prywaty :) Ostatnio przychodziły do mnie głównie prywatne listy, a niewiele swapów, aczkolwiek zebrała się całkiem spora ilość kartek świątecznych z różnych stron świata:


 Dotarła do mnie też pocztówka z Wietnamu, pierwsza w mojej kolekcji! Dostałam ją od dziewczyny z Polski, która studiuje i mieszka w Wietnamie. O jej podróżach (jak i życiu w Wietnamie) możecie poczytać na jej blogu TUTAJ.



Planuję wrócić do swapów już niedługo - w lutym mam niemalże wolne od uczelni, mogę więc bardziej skupić się na hobby, niż zazwyczaj. Mam też w końcu okazję do nadrobienia blogowych zaległości, więc chętnie poczytam, co pisaliście na swoich blogach i co trafiło ostatnio do waszych skrzynek :)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Grudzień: Fińskie słodycze + dużo listów

Post miał pojawić się dopiero po Świętach, bo  - mimo oczekiwania na wiele przesyłek - mało co dotarło do mnie na czas. Wciąż czekam na parę rzeczy, które wysłane były do mnie już dawno, ale kiszą się w sortowni w Warszawie albo wędrują nikt nie wie gdzie ;) 

Na czas dotarła w każdym razie przesyłka ze słodyczami z Finlandii od Johanny:


Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że firma Fazer jest fińska. Widywałam ich słodycze w Polsce i spodziewałam się raczej niemieckiego pochodzenia. Wafelek Kismet smakował identycznie jak nasze Grześki w czekoladzie - efektu "wow" nie było.
Dostałam też żelki bez żelatyny, o smaku gruszki i... kaktusa. Chociaż konsystencją nie przypominały za bardzo tradycyjnych żelków, smakowały dużo lepiej i ciekawiej. 



Najważniejszą częścią paczki była moja ukochana herbata, Tiikerin Paivauni, której jedną torebkę dostałam kiedyś w ramach herbacianej wymiany i z miejsca się zakochałam. Polecam wszystkim fanom czarnych herbat smakowych, ta jest naprawdę świetna:


Były też taśmy dekoracyjne, które uwielbiam. Aktualnie mam w zapasie prawie 60 rolek taśm dekoracyjnych i zastanawiam się, kiedy je wykorzystam... W znacznym stopniu jest to "wina" mojego chłopaka, który widząc w Lidlu taśmy dekoracyjne wykupił mi wszystkie dostępne zestawy - koniec końców dostałam 32 taśmy za jednym razem i musiałam znaleźć coś, do przechowywania ich.



Na początku grudnia listów w skrzynce właściwie nie było, ale sporo pojawiło się w połowie miesiąca: dwa listy z Finlandii i po jednym z Belgii, USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Turcji.
Szkoda że u nas wybór znaczków na pocztach jest raczej ubogi i koperty nie wyglądają tak ciekawie jak te moich penpalek:






Znalazły się też urocze naklejki:



Dostałam też ziołową herbatę z Turcji. Nie ma na niej informacji, co zawiera mieszanka, więc będę musiała chyba wygooglować tę herbatkę :)


Dostałam też wyczekiwaną przesyłkę z Rosji, z zeszytowej wymiany. Była to już druga paczka, pierwsza została skradziona lub zaginęła. Notatnik na zdjęciu to kalendarz, który (z racji posiadania już planera na 2017) zamierzam wykorzystać do nauki języka rosyjskiego. 


Czekam wciąż na paczkę z meksykańskimi słodyczami, która tak samo jak paczka z Rosji, zaginęła po wkroczeniu do Europy. Mam jednak nadzieję, że w końcu się pojawi, bo jestem ciekawa przekąsek z tego kraju. Braliście w tym miesiącu udział w jakichś wymianach? Dostaliście jakieś ciekawe listy? :) W Święta nadrobię zaległości i poczytam posty na waszych blogach :) 

Życzę wszystkim Wesołych Świąt i wielu pocztowych ciekawostek w 2017!